Sport

Chciałabym zacząć od słów: “Sport od zawsze zajmował ważne miejsce w moim życiu”. Oznaczałoby to jednak, że już w pierwszym zdaniu Was okłamuję. Jako dziecko niespecjalnie ciągnęło mnie do lekcji w-f i innych aktywności fizycznych. Co prawda, w podstawówce byłam w szkolnej reprezentacji w siatkówce, koszykówce i ręcznej, ale nie wynikało to bynajmniej z moich nieprawdopodobnych zdolności – a wysokiego wzrostu.
Wracając jednak do zajęć z wychowania fizycznego, nie byłam ich fanką. Nie lubiłam się męczyć, skakać ani biegać – a tym bardziej dostawać za to niskich ocen.  Zaowocowało to zwolnieniem z zajęć w liceum – tak, znalazłam wygodną wymówkę – kłopoty z kręgosłupem. Słowem, wyznawałam zasadę “SPORT SZKODZI ZDROWIU”.

Wszystko zmieniło się wraz z odpaleniem, znanym wszystkim, “Skalpela” Ewy Chodakowskiej.

Po 40 minutach, cała czerwona i mokra, padłam na matę. Kiedy ponownie złapałam oddech, chciałam zejść na dół do salonu. Te 15 schodków prawie mnie pokonało! Ogromne zakwasy na drugi dzień były najlepszym dowodem na mój kompletny brak formy.Następnego dnia, kiedy mogłam ponownie ruszać kończynami, od razu odpaliłam video.
I tak zaczęła się moja, wciąż trwająca przygoda.

fragment wpisu “Jedyny internetowy KLUB FITNESS”

NTC, Nike Training Club
Systematycznie uczestniczę w organizowanych, otwartych zajęciach fitness. Próbuję różnych stylów i trenuję z różnymi trenerami.  Odwiedziłam już kilka Warszawskich Maratonów Fitness, treningów Reeboka, Nike oraz Adidasa, a także Ewy Chodakowskiej i Ani Lewandowskiej. Tak wspominałam pierwsze spotkanie z założycielką Healthy Teamu, w lutym 2016r:

Muszę Wam powiedzieć, że ćwicząc tam z pełnym zaangażowaniem, poczułam się ogromnie dumna. Zdałam sobie sprawę jak ogromną przeszłam drogę. Nigdy nie przepadałam za wf. W pocie czoła wykonałam pierwszy skalpel i tak kroczek po kroczku, wypracowałam sobie kondycję, z której jestem zadowolona. Bo choć na sali były osoby zaawansowane, to w niektórych momentach, kiedy wykonywałam kolejne burpees – one przystawały.

 fragment wpisu “Jak stać się częścią Healthy Teamu?”

 płyta Anna Lewandowska

Kiedy świat fitness stał się już moim światem, postanowiłam się zmierzyć z moim najgorszym demonem – bieganiem.

Moja pierwsza poważna przygoda z bieganiem miała miejsce  28.06.2015r. Tego dnia wzięłam udział w Samsung Irena’s Women Run.  Do pokonania było 5km. Pomyślałam, że skoro w wydarzeniu uczestniczą nawet osoby niepełnosprawne, to dlaczego nie – w końcu jestem kobietą! Kiedy doczytałam, że na mecie każdy dostaje medal, nie myślałam już dłużej i wpłaciłam wymaganą kwotę.[..]
Był wielki upał, kilometr pod stromą górę i jeszcze moje czarne legginsy nie ułatwiające zadania. […] Ostatecznie nie zatrzymałam się ani razu i osiągnęłam całkiem niezły wynik. Z końcem imprezy, zakończyła się moja przygoda z bieganiem. Przełom nastąpił na początku kwietnia 2016r.
Charytatywny bieg PKO 2016
Wciąż biegam stosunkowo rzadko, ale wreszcie zaczęło mi sprawiać radość. Zazwyczaj wybiegam dystans do 7km, jednak chcę tę granicę w końcu złamać i w 2017r. pobiec 10km.

Moją najświeższą miłością, a jednocześnie najszczerszą – jest joga. Zawsze byłam zdania, że to najnudniejsze i najbardziej dziwaczne zajęcia, na jakie można się wybrać. Niby coś tam próbowałam, ale “wsłuchując się we własnych oddech” czułam się bardziej zażenowana niż zrelaksowana. Usłyszałam kiedyś zdanie: “Jeśli uważasz, że joga nie jest dla Ciebie,  to właśnie znaczy, że jej potrzebujesz”. Jest to bardzo kontrowersyjne, ale tak było w moim przypadku.

Joga Warszawa, Służewiecki Dom Kultury
Moja przygoda zaczęła się latem 2015r. pod Pałacem Kultury i Nauki. Odbywały się tam otwarte zajęcia jogi z Joasią Kołyszko-Tomasik. Pamiętam, że często trudno było mi się zmotywować, aby późnym wieczorem jechać do centrum na zajęcia. Jednak ostatecznie nie ominęłam żadnych zajęć, bo uczucie po nich – było warte każdego wysiłku. Z czasem poznałam Karolinę Erdmann i jej Yogę Beat, czyli połączenie jogi z fitnessem. Chociaż uwielbiam przysiady i pompki podczas zajęć, postanowiłam zgłębić podstawy tradycyjnej jogi – Asthangi.Wiele lat minęło zanim sport, rzeczywiście stał się ważną częścią mojego życia. Dla mnie był on  przepustką do odnalezienia się w nowym mieście, nawiązania wielu pięknych przyjaźni i pokonania swoich słabości.

NTC, Nike Training Club