[39.] Tak się robi YouTuby, czyli Billie Sparrow o rozkminianiu i języku migowym

Nie jest tajemnicą, że ojcem chrzestnym Podcastu RADIOaktywnego jest Andrzej Tucholski, z którym rozmowy możecie posłuchać w #9 odcinku. Mało jednak kto wie, że również moje konto na YouTube “ZMACZNEGO”, na którym jeszcze kilka miesięcy temu dzieliłam się swoimi przemyśleniami, ma swoją matkę chrzestną. Jest nią YouTuberka – Billie Sparrow, czyli Weronika Szymańska.

Na jej kanał trafiłam na początku tego roku. Od razu zrozumiałam, że ta dziewczyna robi dokładnie to, na czym sama znam się najlepiej, czyli MÓWI i ROZKMINIA. W ciągu kilku zaledwie dni nadrobiłam odcinki sprzed kilku lat i zapragnęłam robić to, co ona, czyli dzielić się własnymi spostrzeżeniami na temat otaczającego mnie świata.

ROZKMINY Z BILLIE SPARROW

Niestety mój kanał został zawieszony, ponieważ wolałam więcej czasu i uwagi poświęcić podcastowi. Myślę, że była to dobra decyzja, bo dzięki niej, już teraz mogę zaprosić Was do wysłuchania mojej rozmowy z Weroniką! To dla mnie ogromna radość gościć u siebie tak radosną i mądrą YouTuberkę, a teraz również – koleżankę 🙂

Z rozmowy dowiesz się, m.in.:
– Ile Billie jest w Weronice Szymańskiej?
– W jaki sposób udało się jej zbudować wokół siebie społeczność na YouTube?
– Kto ma grubsze życiowe rozkminy o życiu?
– Pokazywanie dzieci na YouTube, tak czy nie?
– Gdzie podział się blog Billie Sparrow?
– Głuchy czy niesłyszący – która forma jest właściwa?
– Czym różni się polski język migowy od systemu migowego?
– Czy warto iść na studia?
– Dlaczego Polacy nienawidzą Polaków?
– Co jedzą YouTuberzy?

Znaczą część tego odcinka poświęciłyśmy tematowi Głuchych, dlatego z myślą o nich, po raz pierwszy zdecydowałam się na transkrypcję. Spisanie całej rozmowy zajęło mi około 20 godzin, dlatego mam nadzieję, że skorzysta z tego choć jedna osoba 🙂
Jeśli tak, to proszę napisz mi w komentarzu tutaj, na YouTube lub na Instagramie, żebym wiedziała, że te długie godziny przed komputerem nie poszły na marne.
Jednocześnie, jeśli okaże się, że są chętne osoby do przesłuchania pozostałych odcinków, to dołożę wszelkich starań, aby i one zawierały transkrypcję.

Transkrypcję możesz również pobrać w wersji PDF Podcast RADIOaktywny #39

Subskrybuj:  iTunes | Android | RSS | tunein | Stitcher|YouTube| Spotify

Linki
Korpusowy słownik języka polskiego
Kanał Billie

Zobacz także: [23.] Zjawiska paranormalne, Egzorcyzmy Emily Rose i brokuły – Nocny Marco

PEŁNA TRANSKRYPCJA 

Gocha
Dzień dobry, dzień dobry moja Droga i tutaj pierwsze zawahanie-pytanie: Weroniko, czyli Billie? Jak się bardziej czujesz?

Weronika
Wiesz co, ja sama sobie często zadaję to pytanie i zastanawiam się, ale czuję się chyba dobrze i Weroniką i Billi. Jeżeli ktoś mnie zna lepiej i w życiu codziennym mówi do mnie Billie, to to jest trochę dziwne, ale oprócz tego spoko. Jestem przyzwyczajona do jednego i drugiego, na jedno i drugie się odwracam, reaguję – także nie ma to aż takiego znaczenia.

Gocha
A powiedz mi,  czy w codziennym życiu jesteś, powiedzmy, podobna do Billy? To znaczy, z nadawaniem sobie przydomków…

Weronika
Jesteśmy totalnie inne! >śmiech<

Gocha
No tak, codziennie się zmuszasz do tej roli.. >śmiech<
Ale zastanawia mnie, bo jak wybierasz sobie pseudonim i tworzysz coś do Internetu, to ludzie często zapominają, że w życiu codziennym możesz być trochę inny i nie uśmiechasz się, na przykład 24h. Chociaż wydaje mi się, że Ty i tak się uśmiechasz…

Weronika
Tak.

Gocha
Więc zastanawiam się, na ile jednak w codziennym życiu trochę jesteś inna?

Weronika
Wiesz co,  Billie to jest ekstrakt z Weroniki. Wiesz co, Billie to jest ekstrakt z Weroniki. To znaczy cała Billy jest w Weronice, ale Weroniki jest więcej niż Billie.

Gocha
OK…

Weronika
To jest taki wyciąg. Jakbym była taką namoczoną ścierką i po prostu mnie tak wycisnąć do jakiejś miski, to to jest Billie Sparrow, ale Weroniki jest o wiele więcej, różnej i tak dalej.. Widzę Twoją minę.. >śmiech<

Gocha
Ja lubie takie grubsze rozkminy, metafory.

Weronika
Tak, ja tak to czuję, że absolutnie wszystko to, co ja mówię w tym internecie to faktycznie jestem ja (w sytuacji mówienia do kamery, oczywiście). Ale Weroniki jest o wiele więcej, szerzej, niż to co, wiesz, się mieści w tym kadrze.

Gocha
No to bardzo dobra odpowiedź, moim zdaniem. Bo gdyby ktoś był tylko taki, jak w internecie, to oznaczało by, że on wszystko, wszystko, wszystko z siebie daj i pokazuje. A myślę, że tę granicę trzeba trochę zachować.

Weronika
Tak. Wiesz co właśnie, rozmawiałam teraz z moją mamą o tym, dosłownie parę dni temu. Rozmawiałyśmy o tym, że każda dziewczyna ,która jest w ciąży i rodzi dziecko na YouTubie, nagle zmienia profil swojej działalności na tematy parentingowe. I właśnie rozmawiałem o tym z moją mamą. I ona powiedziała do mnie: „Widzisz, bo one jak opowiadają cały czas o swoim codziennym życiu, no to faktycznie potem w takiej chwili, zaczynają opowiadać o ty, dziecku. Ale Ty mówisz, w sumie, na takie tematy, które są bardziej Twoimi zajawkami, a nie tylko tym co Ty zrobiłaś. Ale bardziej tym co myślisz i właśnie co Ciebie zajawia, więc mogłabyś dalej opowiadać o innych rzeczach mając dziecko.” >śmiech< 

Gocha
Tak. Ja myślę, że to by było nawet dobre, bo ja ostatnio zauważam taką tendencję, że osoby w naszym wieku, mimo że jestem starszy od Ciebie ..

Weronika
Meh.. Ile?

Gocha
2 lata.

Weronika
Pff…>śmiech<

Gocha
No ja wiem… >śmiech<  Niemniej, one rzeczywiście mają ten etap, że zaczynają być rodzicami i to mnie tak bardzo przeraża, że wiesz – to są rodzice a dalej YouTuberzy. I niektóre teksty, które słyszę, typu: „Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie żebyśmy razem, w tym samym momencie poznali powiedzieli płeć dziecka „, – mnie tak troszeczkę przeraża. >śmiech Weroniki<
Wiesz, ja sama nie jestem w takiej sytuacji, więc nie wiem co bym zrobiła, ale no jest to dla mnie ciekawe zjawisko.

Weronika
Ja nie wiem, ale wiesz co, ja mam takie coś – taki syndrom, że po prostu zawsze jak jest coś takiego, co mnie jara, to ja muszę się podzielić z innymi. Więc podejrzewam, że zdjęcia mojego dziecka…no będę miała w sobie coś takiego, że będę chciała wszystkim wykrzyczeć, że to jest generalnie najpiękniejsze dziecko na świecie. No ale jednak już na tyle jestem obeznana z internetem i tyle się już naoglądałam obcych dziecek, że mam trochę szerszą perspektywę na to. Może jednak lepiej niektóre rzeczy zostawić na dysku, w szufladzie dla siebie.

Gocha
Pożyjemy, zobaczymy (chórem).
Natomiast zahaczyłaś już o temat, że jesteś tak długo w internecie i to jest kolejna rzecz, która jest dla mnie trochę takim szokiem. Bo ja obudziłam się w takim 2017, no wróć, 2016 roku, z takim zaskoczeniem, że jest YouTube.. >śmiech Weroniki< I tam nie ma tylko słodkich kotków i śmiesznych filmików. Tam są ludzie i to mądrzy ludzie. A Ty swój taki pierwszy film, no pierwszy to jest chyba piosenka, którą śpiewasz. >śmiech Weroniki< Swoją drogą dobre, mimo że zwykle takie rzeczy do mnie nie trafiają.

Weronika
Dzięki!

Gocha
Więc Twój pierwszy filmik, to jest 2014 czy 15?

Weronika
Chyba 15. Wiesz co, ja kilka jeszcze filmów wrzuciłam, jak byłam w liceum – może ze 3, ale to było właśnie takie, że dopiero uczyłam się montażu i wrzucałam raz na pół roku film. Więc możliwe, że był to początek 2015r, no i bloga wtedy pisałam.

Gocha
To do bloga jeszcze dojdziemy, bo chyba go nie odnalazłam. Ty go usunęłaś?

Weronika
Wiesz co, przestałam opłacać domenę i on się chyba rozpłynął, ale specjalnie to zrobiłam. Nie chciałam być dłużej właścicielem domeny (krząknięcie) Vroobelek… >śmiech<

Gocha
No, to w sumie dobra decyzja, chociaż ciekawa jestem, co tam pisałaś. >śmiech< Ale odnośnie tego Twojego pierwszego filmu, kiedy jeszcze zaczynałaś, to jest tam tekst, który mnie totalnie.. nawet jak sobie wczoraj przypominałam ten film… rozwalił. Ty już to wtedy ogarnęłaś, że „nie ważne co, nie ważne jak, ważne kto” i że Ty chcesz być TĄ OSOBĄ, dla której ktoś wchodzi na YouTube.
Kurczę, to jest naprawdę głębokie.

Weronika
Mała businesswoman, haha

Gocha
Tak! I to jest święta prawda. Możesz robić to samo, co inni, ale jeśli chcą oglądać Ciebie, to będą oglądać Ciebie.

Weronika
Wiesz co, ja jakoś tak bardzo dużo, samoczynnie przygotowywałam się do tej „kariery” >śmiech<. Zaczęłam sobie pisać tego bloga i zaczęłam bardzo dużo czytać, i oglądać bardzo dużo materiałów na temat ogólnej działalności w internecie.

Gocha
To wtedy już były takie materiały?

Weronika
No tak, wtedy było już Blog Forum Gdańsk, organizowane co roku, przez wiele lat. Ja po prostu siedząc w domu i dopiero pisząc sobie coś tam na blogu, słuchałam w tle tych wszystkich streamów z BFG co roku. Pamiętam, że pierwszy raz się natknęłam w 2012r dlatego, że wtedy Lekko Stronniczy prowadzili Blog Forum Gdańsk, byli konferansjerami i stąd ja się dowiedziałam o takiej imprezie. To wtedy było jeszcze w takiej małej sali robione. Potem co roku, jakoś się tak interesowałam tą imprezą. Wiadomo, nikt mnie tam nie przyjął, bo tam jest selekcja, nie miałam żadnej takiej prawdziwej działalności. Ale po prostu „pasłam” się tymi informacjami; jak fajnie prowadzić coś takiego: jak budować społeczność; jak pilnować, żeby to wszystko było takie dobre, moralne itd. 

Gocha
Kurczę, to niesamowite. Ty wyprzedziłaś trochę swoją epokę. 

Weronika
>śmiech< WOW!! Czekałam na te słowa

Gocha
Wygraweruj je sobie kiedyś >śmiech<

Weronika
Tak myślałam sobie dokładnie, jak nauczycielki nie rozumiały mojego podejścia do życia. O tym myślałam: „ja wyprzedam swoją epokę”… >śmiech< Tak myśli każdy młody człowiek, ma taką nadzieję w środku.

Gocha
Tak, no każde pokolenie… Teraz ludzie, jak wchodzą na YouTube, to albo się w ogóle nie zastanawiają…

Weronika
Nie, myślę, że teraz jest bardzo biznesowo ogarnięte. Teraz już ludzie widzą perspektywę, że można zarobić. Ja już widziałam tę perspektywę, co dopiero teraz. BArdzo często widzę takie kanały, które od razu z pierwszym odcinkiem startują w taki sposób, że już jest ładnie ogarnięty plan, jest taka konkretna koncepcja na program. Coraz więcej jest takich.

Gocha
A, pod kątem pieniędzy to tak, natomiast nie widzę.. też nie jestem jakoś bardzo zagłębiona w YouTube, to znaczy nie odkrywam nieodkrytych… ale wydaje mi się, że nie myśli się aż tak o tej społeczności. Bardziej jest myśl, jak zarobić, a nie co dać ludziom.

Weronika
Pewnie tak.  No ja wyjątkowo, to znaczy mój kanał jest bardzo na to nastawiony i w sumie to jest dla mnie najważniejsze. Mogę powiedzieć szczerze, że to jest dla mnie najważniejsze. Kiedy dostaję takie wiadomości, że ktoś, naprawdę szczerze, mówi mi, że od kiedy ogląda mój kanał, to zmienił perspektywę na wiele rzeczy i na przykład stał się bardziej tolerancyjną osobą. Naprawdę dostaję takie wiadomości, że ktoś stał się bardziej tolerancyjną osobą, dzięki oglądaniu mojego kanału. To jest dla mnie najlepsza rzecz na świeci. Ja mam takie poczucie, że mogę w każdej chwili zrezygnować z tej pracy, jeżeli stwierdzę, że nie chcę już tego dłużej robić. Mogę wykonywać jakąkolwiek inną pracę w swoim życiu. Mam dopiero 21 lat, nieskończone, więc nadal nie mogę się napić piwa w Stanach Zjednoczonych (dlatego jeszcze tam nie poleciałam >śmiech<). Więc czuję, że mogę jeszcze wiele rzeczy innych robić w swoim życiu i że nie muszę się tak zamykać tylko w tym YouTube, że „O mój Boże, to jest jedyna rzecz, którą potrafię robić. Muszę wyciągnąć z tego jak najwięcej hajsu” – no to nie jest jakby mój cel. W tym wszystkim, moi głównym celem to, żeby gadać do ludzi i wymieniać się swoimi spostrzeżeniami.

Gocha
No właśnie, bo powiedziałaś, że dla wielu osób, to co robisz jest ważne i jakiś wpływ na nich wywarło. Nawet trafiłam na jakiegoś bloga, gdzie ktoś rozpisywał swoją historię, jak to na Ciebie trafił. Ja należę do tych osób, ponieważ ojcem chrzestnym tego podcastu jest Andrzej Tucholski. On mnie namówił, właściwie zaproponował, żebym to zrobiła, natomiast ojcem chrzestnym (przyp. Miało być matką :)) mojego kanału na YT, który co prawda jest zawieszony, ale założyłam – byłaś Ty. Bo ja na przykład na YouTube lubię oglądać Paulinę Mikułę, która mnie czegoś nauczy i tego typu kanały, czyli czegoś się nauczę. Natomiast Twój kanał to był taki: „ktoś do mnie mówi, co sądzi na jakiś temat”. I to jest moja działka, bo ja codziennie mam jakąś rozkminę,  którą wewnętrznie czuję: „nie, ja to muszę komuś powiedzieć!” Stwierdziłam, że kurczę, jest osoba, która to robi! Można po prostu siedzieć i mówić. Więc to była dla mnie inspiracja…

Weronika
>śmiech< cieszę się bardzo!

Gocha
I chciałam Cię zapytać, jak dużo rozkminiasz? Oczywiście używam słowa rozkmina,  bo już w gimnazjum prowadziliśmy ze znajomymi życiowe rozkminy o życiu. Natomiast nie wiem, czy Ty to nazywasz rozkminianiem, czy dzieleniem się poglądami – tak trochę ambitniej.
 
Weronika
Wiesz co, moja mama nazywa to filozofowaniem, bo i ja, i mój tato jesteśmy w tej samej strefie robienia tego, a ona zupełnie nie. Ja nazywam to po prostu myśleniem.
 Zwyczajnie, jakby nie takim zadaniowym myśleniem, ale po prostu takim, wiesz, myśleniem -rozmyślaniem.  I tyle, ale to właściwie jakby ja tego nigdy nie przestaje robić. Ja cały czas, jak gdzieś siedzę, gdzieś idę, wkładam słuchawki w uszy i po prostu – ciach, ciach, ciach z muzyką,  szybko, szybko idą i jestem w takim transie i obserwuje ludzi wkoło i zastanawiam się.

Gocha
Jaka jest Twoja ostatnia rozkmina? Albo coś nad czym się zastanawiasz w ostatnim czasie, po prostu?

Weronika
Kurczę trudno byłoby tak powiedzieć jakąś jedną rzecz. No jakby wiadomo, że w tym momencie 80% (statystyka z dupy >śmiech<), 80% moich myśli, to już wszyscy wiedzą o tym, to jest generalnie język migowy i głusi ludzie. Więc myślę, że głównie teraz absorbują mnie rzeczy z tym związane. Nie chcę już tak przesadzać na tym swoim kanale, żeby to nie było tego za dużo, ale jakoś tak naturalnie to się wplata, bo…

Gocha
.. mówisz o tym, co czujesz w danym momencie.

Weronika
Tak, tak dokładnie tak samo, jak to, że opowiadam o studiowaniu czy coś takiego. To są te rzeczy, które bardzo mnie zajmują w życiu po prostu. 

Gocha
Bo ja bym chciała do tej kwestii wrócić, do tego języka migowego i całego świata, który powiem Ci, Ty mi uświadomiłaś: „Kurczę, to może być problem, w sensie, że Ci ludzie są niezrozumiani. A ja też studiuję kierunek, który opiera się na komunikacji. Uczymy się komunikacji, bo wszyscy niby się komunikujemy, a mało kto potrafi to robić.

Weronika
A to myślę, że jesteś kandydatką na kurs. pjm-u. Koniecznie, koniecznie! Słuchaj, moje kompetencje, ogólnie komunikacyjne, tak wzrosły, dramatycznie wzrosły nagle od nauki polskiego języka migowego. Naprawdę, ja teraz ja teraz mam takie poczucie w sobie, że nie mam żadnej bariery językowej, od kiedy uczę się pjm. Jakby ja czuję, że potrafię teraz nadawać komunikat i  informację, po prostu, całą sobą. 

Gocha
Ja chciałam powiedzieć, że to niesamowite, bo moim zdaniem, Ty naprawdę nie masz bariery językowej. Tym bardziej, że masz piękny angielski.

Weronika
Meh. Bez przesady. >śmiech<

Gocha
Miałabyś gorszy, to byś nie mówiła meh. >śmiech<

Weronika
Nie, ja robię na przykład błędy gramatyczne… 

Gocha
Czyżbyś nie wypełniła wszystkich ćwiczeń w książce „Grama to nie drama”? >śmiech< 

Weronika
Nie zrobiłam, nie zrobiłam. Zrobiłam tylko parę pierwszych. 

Gocha
No i mamy to! >śmiech<

Weronika
Ale ja jeszcze zrobię tę książkę. >śmiech< Ale wiesz co, ja jakoś tak bardzo dziecięco przyswajam języki. To znaczy, że jak się w nie zanurzę, to po prostu łapię od razu całe konstrukcje, jakoś tak całkiem naturalnie i zachowania, akcenty poprzez obserwowanie tych nativów tego języka, jakoś tak łatwo łatwo mi to wchodzi, naturalnie. Więc ja nie jestem takim człowiekiem,  który właśnie siedział i dłubał i wkuwał.

Gocha
A poza angielskim i polskim i językiem migowym…

Weronika
…polskim

Gocha
…polskim to, jakie znasz jeszcze języki?

Weronika
No nie no, już bez przesady. Uczyłam się niemieckiego wiele lat..

Gocha
Oesu.. >śmiech<

Weronika
Wiele lat uczyłam się niemieckiego i powiem Ci, że np z pisma po niemiecku, jak coś czytam, to naprawdę mega dużo jestem w stanie zrozumieć i jakieś podstawowe rzeczy jestem w stanie powiedzieć. Ale gramatyka całkowicie leży, całkowicie olałam przypadki w niemieckim. Zero. Olałam to i powiem Ci, że chyba jeszcze kiedyś do tego wrócę, żeby to wyszlifować, aby to było naprawdę komunikatywne, bo wiem, że przez tyle lat nauki mam dużo tego. No i akcent bardzo lubię udawać. Bardzo lubię dźwięk, który jest w tym „ich”. >śmiech< „ich haiße” to jest naprawdę mój ulubiony dźwięk.

Gocha
Naprawdę masz świetny akcent!

Weronika
Wiem, ale nie potrafię mówić i to jest takie śmieszne!

Gocha
Ale „ich bin Felix” pewnie miałaś.

Weronika
No tak. “Ich bin” to jeszcze ogarniam, ale już potem…. Widzę twoją minę. Jest  śmieszna!

Gocha
Bo ja mam trudną historię z niemieckiem. Tyle lat nauki poszło na nic…

Weronika
Ok. Wiesz co, u mnie poszło na nic tylko dlatego, że po prostu sama nie miałam chęci i zapału i ochoty. Bo to jest w ogóle najważniejsze, jeżeli chodzi o naukę, a nauka języka to już w ogóle. Bo tak, jak widzę teraz jak pjm mi idzie, to wiesz – rok i jestem w stanie plotkować sobie z moimi znajomymi głuchymi. No to ja w żadnym innym języku tak nie miałam.

Gocha
Dobra, no to przejdźmy już do tego tematu, który jest dość szeroki i jest wielowątkowy. Zacznijmy od tego, że Ty postanowiłaś nauczyć się tego języka, kiedy musiałaś na studiach wybrać język dodatkowy, tak?

Weronika
Tak, po prostu jakiś język. A ja już wcześniej, akurat przez to, że się ogólnie interesuje językiem polskim, No to nie aż tak trudno było mi trafić na jakiejś przekazy związane z językiem migowym. Byłam raz w liceum na takim konkursie literackim, gdzie później jechaliśmy grupą do Wrocławia, bo tam był ten konkurs i był taki cały dzień różnych wykładów. Były na przykład z profesorem Miodkiem i był też taką panią, nie wiem jak ona się nazywa, ale mówiła na temat polskiego języka migowego i systemu językowo migowego. To było bardzo niepełne, jak teraz patrzę z perspektywy czasu na to, ale zajawiło mi to gdzieś, że tak „Wow! Ale w ogóle świetne to jest!” I potem jakoś tak kwitło to we mnie. Gdzieś tam przeczytałam, na przykład Konrada Kruczkowskiego reportaż, na temat głuchej rodziny i stamtąd się dowiedziałam po raz pierwszy, że nie należy mówić głuchoniemy i że istnieją ludzie, którzy jakby są totalnie ok, że są głusi – tak właśnie jest, ich tożsamości i spoko.

Gocha
Czyli, poprawnie jest osoba głucha?

Weronika
Głuchy po prostu, osoba głucha, głuchy.  Niesłyszący jest taki po prostu neutralny, ale na przykład spotkałam się z taką opinią, że po co wskazywać na to, czego ktoś nie ma, jeżeli można wskazać na to kim jest. Po co jakby przez negację?  Ja nie przedstawiam się na przykład, że nie jestem Niemcem, nie jestem obcokrajowcem, tylko jestem Polakiem. Myślę, że dla takich osób które są w tej kulturze zaangażowane, no to jakby o wiele lepiej powiedzieć, że jest głuchy. 

Gocha
I to była Twoja pierwsza styczności z tym światem i potem na studiach, tak?

Weronika
Tak i potem, jak zaczęły się studia to ja chciałem się zapisać na ten lektorat, ale stwierdziłam, że nie wiem jak mi pójdzie – więc pójdę na razie na angielski, żeby sobie nie dokładać roboty, jakby co. Wiadomo, wszyscy mają na pierwszym roku to myślenie, ana UW, naprawdę nie ma jakiegoś super angielskiego, także polecam jakieś inne lektoraty.  Jak już się męczyłam rok na tym angielskim, który był w sumie, drugi raz klasą maturalną, no to wtedy już na drugim roku stwierdziłam – Dobra, wybieram polski język migowy i po prostu od pierwszych zajęć, totalnie się zakochałam w tym wszystkim.

Gocha
To teraz powiedz, dlaczego tak podkreślasz, że jest polski język migowy i system, tak?

Weronika
Tak, system językowo migowy. No bo w ogóle ludzie myślą, że jest jeden język migowy na świecie i dlatego ja zawsze podkreślam, że ja się uczę polskiego języka migowego, że to jest polski język migowy. Żeby gdzieś tam w ich głowach rezonowało, że to jest ten polski język migowy i w zasadzie, to jest jakaś też część naszej kultury. To znaczy, my nie jesteśmy zaangażowani w tę kulturę, ale jakby no jesteśmy takimi trochę głupkami małymi, bo żyjemy jakby w kraju, w którym rozwija się język. Tylko w granicach naszego kraju ten język się rozwija, a my nie wiemy o jego istnieniu. 

Gocha
Czyli tak, jakby była gwara Śląska i  jakby nikt nie miał o tym pojęcia.

Weronika
Wiesz, więcej niż gwara, bardziej jak kaszubski. Jakby nikt nie miał o tym pojęcia, no i to jest straszne, ogromne zaniedbanie, że nie ma ani słowa w systemie edukacji na ten temat, że nam nikt nawet nie powiedział o tym. A to jest język, który powstaje tutaj i też etymologia, na przykład, niektórych słów, w jaki sposób nawiązuje do kultury polskiej.

Gocha
Na przykład?

Weronika
Ja nie chcę pokazywać rzeczy, dlatego że mam taką świadomość, że jestem człowiekiem, który uczy się dopiero rok. Ja też popełniam błędy i moi znajomi głusi często mnie poprawiają, jak coś tam trochę źle pokażę. Jakby to są typowe błędy człowieka, który się dopiero roku uczy jakiegoś języka obcego, ale no po prostu nie chcę na prawo i lewo migać, ale polecam korpusowy słownik polskiego języka migowego online. To jest tworzone przez pracownię lingwistyki migowej przy Uniwersytecie Warszawskim, oni naprawdę zbierają głuchych z całej Polski, nagrywają ich takie luźne towarzyskie rozmowy, sadzają ich i po prostu między sobą rozmawiają. Później oglądają te rozmowy i wycinają konkretne znaki, liczą częstotliwość tych znaków i kiedy ma wysoką częstotliwości występowania w tych rozmowach jakiś znak, to dołączają go po prostu do tego słownika.
Więc zapraszam i tam są filmiki, tam są tłumaczenia, wszystko tam jest, żeby sobie obejrzeć ja tego nie będę robić. 

Gocha
A to jest naprawdę niesamowite. Ja bardzo często mam bardzo dużo myśli na raz i zaczynam się miotać, wotym co mówię – plątać, a tutaj musisz to wszystko jeszcze pokazać. I to jest fascynujące!

Weronika
Wiesz co, to jest prostsze. Dlatego, że mimika w języku migowym przynajmniej w polskim, bo wiadomo again – jakby przyjmijcie to, że kiedy mówimy tutaj o języku migowym to mówimy o polskim, bo to jest jedyny, który ja znam w jakimś stopniu komunikatywnym. No to jakby mimika jest częścią gramatyki, bez mimiki nie ma pełnego jakby przekazu. Są czasem takie same znaki, które znaczą co innego w zależności od tego, że zmienisz mimikę. Po prostu łatwiej jest się wyrazić, no wiadomo, jeżeli ktoś ma problemy, że nie potrafi operować, no to musi..  Ale to jest też do pewnego stopnia do wyuczenia… Ale ja na przykład, mam bardzo bogatą mimikę. Mnie jest łatwiej wyrazić swoje emocje w języku migowym, dlatego że je po prostu widać. I wystarczy że do tego „dokleję” tak jakby te znaki odpowiadające jakieś tam sytuacji, ale to co jest na twarzy, to oni po prostu odbierają bardzo, bardzo dobrze. Po polsku nawet, jak będziesz mówił do słyszącego Polaka i będziesz miał mimikę bogatą, to bardzo często on po prostu tego przekazu nie odbierze, bo tak się nie skupia na tym.

Gocha
Zastanawiam się go dodaje się takim razie jak rozróżnić, czy ktoś zadał pytanie czy…?

Weronika
No właśnie dzięki mimice. To znaczy tam akurat też trochę się operuje szykiem zdania,. Chociaż nie wydaje mi się, żeby szyk zdania to było poprawne sformułowanie do języków wizualno-przestrzennych, bo tam jakby dużo rzeczy się dzieje symultanicznie, że jednocześnie pokazuje się rzeczy, a nie ma tak, że „ym ym ym ym”  (przyp. Weronika pokazuje tutaj gest rozdzielania poszczególnych fraz – 23:58 minuta w filmie). Tylko jakby operuje się w przestrzeni. Again podkreślam, ja naprawdę nie jestem..

Gocha
… ekspertem. Jesteś wysłannikiem tych osób.

Weronika
„Wysłannikiem” >śmiech<  Ale właśnie pytanie, to jest głównie mimika. Po prostu, jak pytasz, to robisz (przyp. Weronika pokazuje minę – 24:18 w filmie) i tyle.

Gocha
Jak zrobiłaś tę minę, to  sobie wyobraziłam takie amerykańskie filmiki, gdzie są, takie wiesz, big mamy i (przyp. Pokazuję ich miny – 24:27 w filmie). >śmiech<

Weronika
>śmiech< No bo one też mają wyrazistą mimikę. Ale to widać, jakby nie pomylisz się. Są takie znaki, gdzie przeczenie robi się tylko poprzez pokręcenie głową, że „nie”. Na przykład znak „wierzę”, a „nie wierzę” – ręce robią to samo, ale różni się tylko twoją mimiką i postawą ciała, jakby całym sobą pokazujesz negację. 

Gocha
I tutaj znowu nawiązujemy do tego, że to jest w Polsce, bo w innych krajach „to” (przyp. Kręcę głową) znaczy „tak”.

Weronika
No na przykład w Bułgarii chyba nawet, nie? Więc tam na pewno mają to na odwrót też w języku migowym. Różne języki różnie, ale tak- nie pomylisz się, to znaczy oni tak bardzo pokazują całym sobą, że „nie”, że nie odczytasz tego jako „tak”. 

Gocha
A ten system, czym się różni od języka?

Weronika
System, to jest subkod języka polskiego.  To znaczy, że jest znak przypisany do każdego słowa w języku polskim i kolejno możesz jakby równo mówić z miganiem tego,  o każdy znak jest przypisany do słowa i nie pomija się… To znaczy wiesz, nie pomija się…Wiesz, polski język migowy ma po prostu zupełnie inną gramatykę. Zupełnie inną, to jest po prostu język obcy. To tak samo, jak nie jesteś w stanie, na przykład, mówić po polsku i jednocześnie pisać po angielsku. Nie byłabyś w stanie jednocześnie – poprawnie oczywiście, no bo jak się obsrasz, no to coś tam może Ci się uda. Tak samo nie byłabyś w stanie – poprawnie – słowo w słowo mówić po polsku i migać w polskim języku migowym. No bo, to są po prostu osobne 2 gramatyki. Zakres znaczeniowy słów też się nie zawsze pokrywa, po prostu język obcy.  Ale jakby ludzie tego do końca nie ogarniają. 

Gocha
A w telewizji, co się pokazuje?

Weronika
Wiesz co, z tego co wiem, co mówili mi moi głusi znajomi, to kiedyś pokazywano, to znaczy migano właśnie tym SJM, czyli systemem – no i to jest bez sensu. Tak średnio bym powiedziała, ale wywalczyli sobie to na długiej drodze, że teraz jest PJM, ale i tak jest problem z dobrymi tłumaczami. Jest ich mało. Moja koleżanka Iwona Cichosz mówiła ponoć, że jest na na Polskę 50 dobrych tłumacz języka migowego. No więc to jest mało, nie? 

Gocha
Czy są jakieś badania, takie liczby ile mniej więcej osób głuchych jest w Polsce?

Weronika
To jest trudne do zmierzenia. No bo powiedzmy, że są głusi którzy nie znają polskiego języka migowego. Dlatego że, na przykład lekarz powiedział rodzicom, że to dziecko nie nauczy się mówić po polsku, że się uwsteczni, jeżeli będzie migać. Ja znam taką dziewczynę, która była ze mną na kursie wakacyjnym polskiego języka migowego i jej rodzicom jak się urodziła, lekarz powiedział, że ona się uwsteczni, jeżeli się nauczył migać.. Więc proszę jej nie uczyć migać. Teraz dziewczyna ma dwadzieścia parę lat i musi polegać tylko na czytaniu z ust, a sama musi tylko posługiwać się językiem fonicznym, a wydaje mi się, że nie przepadam za tym do końca.

Gocha
Jak ćwierć inteligentnym trzeba być, żeby powiedzieć, że nauczenie się czegoś może cię w ogóle uwstecznić?!

Weronika
To się wydaje głupie, ale właśnie teraz jestem w trakcie czytania książki „Dwujęzyczność dzieci głuchych”, migowo pisana. Autorką jest pani Justyna Kotowicz. Właśnie tam jest podkreślone bardzo, to w jaki sposób język pisany potem głuche dzieci mogą przyswajać. To jest opieranie się jakby na tym swoim języku, który już znasz. Język polski jest językiem obcym dla głuchych. Jak się nauczyć języka obcego, kiedy nie masz swojego przyswojonego w naturalny sposób? To jest straszna praca, a niektórzy to robią. Ja znam takich ludzi, którzy zaczęli się uczyć dopiero języka migowego w wieku, powiedzmy 18/20 paru lat, a wcześniej znali tylko język polski, no nie słysząc. I to jest rzucanie kłód pod nogi z naszej strony, że jako słyszących, którzy większości nie mam żadnego kontaktu z głuchymi – nie mamy żadnego pojęcia. Wydaje nam się, że my wiemy lepiej, bo my jesteśmy tacy oświeceni, bo słyszymy –  wiemy, jak ten świat naprawdę funkcjonuje.  Więc my wam teraz powiemy- macie być tacy i tacy, macie robić tak i tak. Wydaje nam się, że jeżeli będziemy zmuszać głuchych do posługiwania się językiem fonicznym, to że wtedy dorównamy ich do siebie. Ale kiedy oni się będą posługiwać tylko językiem fonicznym, to nigdy nie będą mieli pełnego dostępu do informacji, na imprezie nigdy nie będą w stanie siedzą przy stole wyśledzić wszystkiego, co mówią ludzie w koło. Nigdy nie będą w stanie, a z językiem migowym i z dobrym tłumaczem są w stanie mieć 100% dostępu informacji wszędzie. 

Gocha
Zainteresowałaś mnie tematem. 

Weronika
To jest ciężki temat. My jako słyszący mamy jakby dużo winy w tym wszystkim. To jest nasza wina., Ja wiem, że większość osób słyszących po prostu nie ma zielonego pojęcia, w żaden sposób nie jest zaangażowana.

Gocha
Wiesz, to tak jak jedziesz za granicę i to do kraju gdzie totalnie nie znasz języka, albo nawet kultury.  Powiedzmy, jedziesz do Azji – w Chinach w wiosce, gdzie nie znają angielskiego i wtedy to możesz coś pokazywać, że to chcesz to i się nie dogadasz inaczej. A my niejako, taki los trochę sprawiamy tym ludziom. 

Weronika
Noooo. Mnie w ogóle jest strasznie przykro, jak o tym myślę. Mega mi jest przykro, bo to są normalni ludzie, normalnie myślący, nic nie zawinili. Po prostu ciągle ktoś myśli, że jest mądrzejszy od nich i że on im pokaże, jak powinni funkcjonować. No i jest też mega dużo stereotypów. Mega trudno jest im znaleźć pracę, pomimo tego że mogą przecież robić wszystko, dokładnie to samo, oprócz pracy w call center – chociaż, gdyby to było call center migowe.. No bo przecież też istnieją..

Gocha
Przez Skype jakoś?

Weronika
Tak, generalnie głusi normalnie dzwonią do siebie, wyciągają telefon i migają sobie do kamerki. Są w stanie naprawdę wykonywać każdą pracę, a bardzo często, jak pracodawca będzie miał jedno CV słyszącego jedno CV głuchego,  nawet jak ten głuchy będzie miał trochę więcej w tym CV, no to stwierdzi: “co się będę męczył, przecież się nie dogadam”.  

Gocha
W którymś Q&A wydaje mi się, że ten temat był poruszany. Ktoś Cię zapytał, że chciałby zostać psychoterapeutą?

Weronika
Tak, to było u Hani na kanale, w naszym wspólnym filmie.

Gocha
To było dla mnie takie: „Ja Cię Zmaczyńska, Ty nigdy nie pomyślałaś nawet o tym”.

Weronika
>śmiech< Tak! A przecież oni też potrzebują..

Gocha
… bo przecież są normalnymi ludźmi! Wszystko normalnie potrzebują..

Weronika
Tak, wszystko normalnie potrzebują, a nic nie jest dostępne w polskim języku migowym.

Gocha
I dlatego to jest fantastyczna sprawa, że Ty o tym mówisz. Tak jak powiedziałaś, że są kanały na YT prowadzone przez osoby głuche. Dlaczego ja o tym wcześniej nie pomyślałam? Więc dobra robota, bardzo dobra robota i też chętnie ten temat zgłębię, bo ja bardzo nie lubię sytuacji, kiedy nie mogę z kimś porozmawiać…

Weronika
No dokładnie, ja mam to samo. Dokładnie to samo.

Gocha
Więc jak ktoś mówi w języku, którego w ogóle nie znam, to też nie czuję się komfortowo, bo ja bym chciała mu coś powiedzieć. No, a tych osób jest sporo.

Weronika
Jest. No właśnie różnie, no bo część z nich też komunikuje się też językiem fonicznym i migowym też.  Część z nich niestety też migowym się nie porozumiewa, dlatego że nie mieli po prostu, nikt ich nie nauczył. Nie mieli ekspozycji ten język, ale nigdy nie jest za późno, żeby się mogli go nauczyć. A część właśnie preferuje na przykład tylko migać i pisać, część tylko migać. Bardzo różnie, ale na pewno jeżeli będziesz znała ten język migowy, no to bez problemu po powiększy się..

Gocha
To się nie uwstecznię.. >śmiech<

Weronika
…powiększy się ta grupa ludzi, z jaką możesz się komunikować. To jest super. Wczoraj moja koleżanka właśnie, która jest głucha, pisała mi, że siedzi sobie w Arkadii i podchodzi do niej jakiś koleś, no i coś tam zaczyna do niej mówić. Ona standardowo pokazuje na uszy, że ona nie słyszy i ucieszyła z tego, że on się nie obsrał i nie uciekł tylko po prostu jej pokazał gestami, że chce żeby zrobiła mu zdjęcie. Ona mu zrobiła te zdjęcia i on jej zapytał, nawet nie wiem w jaki sposób, ale w jakiś sposób zapytał, jak jest „dziękuję” w języku migowym. Ona mu pokazała, on jej pokazał dziękuję. Odszedł od niej i jeszcze się wrócił, i zapytał, jak jest „miłego dnia”, żeby jej zamigać “miłego dnia”.

Gocha
Ekstra!

Weronika
To jej sprawiło wielką radość, że ktoś jej nie potraktował jako w ogóle kogoś, z kim nie można się dogadać, no bo to jest nieprawda. 

Gocha
No i też kolejna rzecz, którą właściwie może zrobić każdy, to dodawanie napisów nawet na InstaStories.

Weronika
Tak, tak.

Gocha
Stwierdziłam, że będę musiał zacząć mówić mniej, >śmiech Weroniki< żeby ten tekst zmieścić.

Weronika
Ale zobacz, może zrobisz też taki wartościowy przesiew informacji, przy okazji. >śmiech<

Gocha
I w sumie wyjdzie, że nie było tam nic mądrego do powiedzenia. >śmiech< Fajnie, fajnie. Podoba mi się ten motyw i będę to zgłębiać, ale teraz może wrócimy do rzeczy trochę radośniejszych…

Weronika
Wiesz co, to jest takie gorzko-słodkie…

Gocha
Wiesz, jest nadzieja. Jeśli temat jest na wierzchu, to się o tym mówi. To już jest coś dobrego, myślę. 

Weronika
Ale wiesz, co jest takie mega gorzkie? To że to nie jest tak, że ja dopiero zaczęłam, o tym mówić. Głusi trąbią cały czas na ten temat, tylko nikt ich nie słucha. Jakby paradoksalnie, oni mają cały czas jakieś takie spotkania, badania językowe, jakby od wielu lat oni są mega w to zaangażowani. 

Gocha
Ale widzisz, wracamy moim zdaniem do motywu tego, że musi być – piękne słowo swoją drogą i ostatnio też mocno używane – influencer osoba, która trafi do ludzi i ma wpływ. No i nie ważne, czy kiedyś influencerem był papież, >śmiech Weroniki< czy to jesteś Ty – ludzie, którzy przemówią do swojego środowiska. Może to był problem, że na razie nie znalazła się osoba, która by tak dobrze ich reprezentowała.

Weronika
WOW…To są wielkie…

Gocha
… wśród młodych ludzi, nie wiem jak wśród starszych. Bo wiem, kto jeszcze mówi o takich osobach, z osób które ja kojarzę.

Weronika
Ja staram się tego nie spierdolić. Bo wiem, jak dla nich ważna jest ich reprezentacja. Jak ważne jest, żeby nie było jakichś, po prostu, mitów na ich temat. Żeby ktoś nie wychodził i nie przywłaszczył sobie jakby tej kultury i tego języka – na zasadzie, „ja teraz uczę się rok i ja właśnie teraz będę uczyć was jak migać, bo ja już jestem alfą i omegą”…

Gocha
„I jeszcze jakoś to spieniężę”

Weronika
Tak! „I jeszcze to spieniężę, przy okazji”! Wiem że to jest dla nich bardzo ważne, że jakby osobą słyszącą może być obserwatorem tej kultury, w jakiś sposób popularyzatorem, ale jakby ja nie mogę wejść w kulturę Głuchych. To znaczy..

Gocha
Musiałabyś być tą osobą, żeby wejść.

Weronika
Tak, no i jeszcze dzieci Głuchych, które są słyszące też jakby są brane w ten nawias, że one mogą pełnoprawnie uczestniczyć w tej kulturze przez to, że oni mają wspólne doświadczenia. Oni mają wspólne oświadczenie braku dostępu do informacji, czy dzieci osób głuchych mają wspólne doświadczenie, na przykład, tłumaczenia swoim rodzicom od małego, czego nie powinno się robić. Głusi też informują się nawzajem, że jakby nie wolno tego robić, bo to się dobrze nie odbija na dziecku. Mają takie wspólne doświadczenia, których ja nie mam. Ja je mogę rozumieć całkiem dobrze, jak się postaram ,ale ja nie mam tych doświadczeń. Więc jakby zawsze mogę być takim małym obserwatorem tego i mogę opowiadać o tym, że to jest super, ale najważniejsze jest to, żebym ja zawsze przekierowała do źródeł, gdzie są te głuche osoby, które naprawdę właśnie reprezentujące swoją kulturę. Tak jak na przykład w słowniku. 

Gocha
Podlinkujemy.

Weronika
Podlinkujemy, to jest moja ukochana strona. Kocham ten słownik.

Gocha
Billie. Billie, Weroniko, Sparrow, Szymańska. Ten podcast będzie opublikowany już we wrześniu, w połowie i wrzesień to jest miesiąc, kiedy część osób już wróciła do szkoły a część albo jeszcze poprawia egzaminy, albo szykuje się na październik, na rozpoczęcie studiów. Chciałbym Cię najpierw zapytać o edukację nie studencką, czyli jeszcze nie studia, tylko o właśnie podstawówkę, gimnazjum, może liceum. Co dodawało Ci sił we wrześniu, żeby przetrwać do kolejnych wakacji?

Weronika
Wiesz co, ja nigdy nie byłam takim człowiekiem, który nie lubił szkoły. Bo ja bardzo lubię się uczyć. Miałam zawsze też super znajomych i przyjaciół, więc ja raczej byłam takim człowiekiem, który totalnie się cieszyły, jak się kończył rok szkolny, ale tak samo cieszył się, jak już się zaczynał.  Ja jestem taka, że no dobra urlop urlop, ale już odpoczęliśmy, to teraz znowu możemy iść i dużo było w szkole, które mi się podobały i które mnie rozwijały. No oczywiście, było z wiekiem coraz więcej rzeczy, które mnie tam, w tym całym systemie po prostu wkurwiały, ale tak strasznie, niemiłosiernie!

Gocha
Czy Ty też, jak myślisz o tej szkole teraz, to stwierdzasz: „nigdy bym już nie da rady tam wrócić”?

Weronika
Absolutnie! Absolutnie tak. Jak ktoś mi mówi, że liceum było najlepszym okresem jego życia, to ja takie „okej, czyli po prostu cieszyłeś się tym okresem, kiedy mogłeś kupić piwo, a nic innego jeszcze nie musiałeś”.

Gocha
Nie było żadnych konsekwencji. 

Weronika
Tak, dokładnie, takie „okeeeej”. >śmiech< Wiesz, ja już strasznie się dusiłam pod koniec w szkole, bardzo, bardzo, bardzo. 

Gocha
Mnie w liceum prawie już nie było, jeździłam do Warszawy.

Weronika
Ja byłam. W ogóle byłam jedyną w mojej klasie osobą, która od skończenia 18-tki miała takie od mamy zaświadczenie, że może sama usprawiedliwiać swoje nieobecności. Dlatego, że moja mama traktowała mnie, jako normalnego, dorosłego, rozsądnego człowieka. I wiedziała, że ja i tak nie będę chodzić na wagary. Mogłam sama siebie usprawiedliwiać, a nie chodziłam na wagary, nadal.
A są takie osoby, których mama musiała usprawiedliwiać, a i tak chodziły na wagary. Więc niekoniecznie, czy rodzic będzie Ci to podpisywał, to jest jakaś realna kontrola, nie?

Gocha
Jestem w szoku, że szkoła na to poszła, bo ja też mogłam zawsze powiedzieć mamie: „Słuchaj,
napisz mi usprawiedliwienie, nie idę do szkoły i było OK. Więc moja mama też wiedziała, że jestem w domu, bo nie było gdzie chodzić na wagary, bo pochodzę z bardzo małej miejscowości. Natomiast w liceum nie chodziłam już do szkoły, bo albo było mi szkoda paliwa, żeby dojechać, bo to 15 km,  albo byłam w Warszawie, bo bawiłam się w modeling i stwierdzałam, po co mam siedzieć w szkole, jak mogę jechać do Warszawy na casting. Więc moi rodzice też wiedzieli, ale ekstra opcja, że można się samemu usprawiedliwić. 

Weronika
Tak, u nas była taka opcja. Co prawda z tej opcji prawie nikt nie korzystał, ja byłam jedyną osobą w mojej klasie, nie kojarzę czy ktoś w roczniku jeszcze był, no bo raczej rodzice nie chcieli iść na takie coś. Chcieli mieć nad tym kontrolę, a jakby moja mama wiedziała, że ja tak czy tak, będę tak samo w tej szkole, tylko po prostu ona nie będzie musiała mi tego wypisywać i tyle.

Gocha
OK, czyli szkoła była Twoim miejscem. Powiedz mi, co najlepiej wspominasz ze szkoły?

Weronika
Co najlepiej wspominam ze szkoły… Wiesz co, wydaje mi się, że chyba gimnazjum w ogóle najlepiej wspominam. Co prawda, to była szkoła w której moja mama uczyła..

Gocha
A czego uczyła?

Weronika
Wf-u i doradztwa zawodowego. Doradztwo zawodowe miałam z nią, gadałam strasznie.

Gocha
Doradziła Ci: „Dziecko, idź na YouTube”? >śmiech<

Weronika
>śmiech< Nie, ale wiesz mi zawsze wychodziło, w tamtych wszystkich quizach, że jestem artystycznym humanistą, bla bla bla bla… zawsze to samo wychodziło. 

Gocha
Czekaj, nie. To się nazywa „bezrobotny”. >śmiech< 

Weronika
>śmiech< Artystyczny humanista – bezrobotny, dzięki za info. >śmiech<  

Gocha
Po prostu uwielbiam ten motyw: „Humanista? Hmm…bezrobotny!” >śmiech<

Weronika
Wiesz co, gimnazjum zdecydowanie najlepiej. Miałam super paczkę przyjaciół, miałem też super nauczycieli. Mój nauczyciel angielskiego, Maciek, bo już jesteśmy na „Ty” –  pozdrawiam Maciek! >śmiech< To była taka straszna kosa, że jak wszyscy w ogóle przychodzili do niego na zajęcia, to była taka legenda po prostu, jak wszyscy przychodzili do niego na zajęcia, to się pocili ze strachu. Taki konkretny, po prostu. Tam się nikt się nie odzywał na tych zajęciach niepytany. Tam się robiło po prostu zadanie za zadaniem – nie było nie było wytchnienia, ale to był zdecydowania najlepszy nauczyciel angielskiego, jaki tam tylko mógł być. Bardzo, bardzo rozwinął też mu mój język, ale do tego też, po dzwonku, bardzo ciepła osoba. Taka sympatyczna, wiesz totalnie, jakby druga twarz. Chociaż nie jestem pewna, czy on jest w ogóle świadomy tego, że jest tak różny jakby. Ale właśnie później, kiedy już byłam chyba na pierwszym roku studiów i gdzieś tam wpadłam – byłam już po maturze, bo ja do niego też chodziłam na korki przed maturą, no więc wtedy też byliśmy na „Pan”- a potem jak przyszłam tam do tej szkoły, do mojej mamy gdzieś tam na chwilę, bo coś potrzebowała, to przyszłam się do niego się przywitać i o tak daje mi rękę i mówi: „Weronika, przestań. Maciek jestem.” I ja wtedy: „Oł maj gasz!” Po prostu wszyscy się bardziej tego człowieka i byli przepoceni na zajęciach, a ja jestem z Maćkiem na „Ty” – wspaniale, mój nowy kolega Maciek. Także w ogóle i bardzo, bardzo miło wspominam moje gimnazjum i na przykład do dzisiaj moje gimnazjum na swoim fanpejdżu szkolnym zawsze, jak mnie się coś udaje to udostępnia o tym informację; jak jest jakieś jakiś artykuł ze mną, to wrzucą; wydałam książkę – wrzucili. Moja koleżanka na przykład, która też chodziła do tego gimnazjum, teraz wrzuciła zapowiedź, że wydaje płytę. Oni to wrzucili. Więc jakby naprawdę bardzo fajna atmosfera. 

Gocha
Kuźnia talentów. Kępno, tak?

Weronika
Tak, Kępno.

Gocha
Ile tam mieszkańców jest?

Weronika
W samym mieście 15 000, trochę więcej w powiecie.

Gocha
To widzę, że podobie. 

Weronika
Podobny vibe?

Gocha
Tak. I o to też chciałam Cię zapytać. Czy Ty mieszkając tam, czułaś taką potrzebę: „Jejku, ja muszę się wybić i gdzieś wyjechać”?

Weronika
Wybić nie, ale wyjechać. Znaczy tak głównie już w liceum, to już naprawdę. To już było tak..

Gocha
…duszę się?

Weronika
Tak, że ja już po prostu dłużej tutaj nie wytrzymam. Też potrzebowałam wyprowadzić się z domu, bo ja kocham moich rodziców i się super dogadujemy, ale jak się wyprowadziłam, to się dogadujemy lepiej. >śmiech< To jest takie super . Zawsze się tak dzieje, jak j się wyprowadzają młodzi ludzie z domu. Ja po prostu potrzebowałam tej samodzielności, potrzebowałam tego żeby w końcu wszyscy wkoło przestali mi mówić, co oni uważają, że jest lepszym rozwiązaniem..

Gocha
I w końcu Ty to zaczęłaś robić i to do setek tysięcy ludzi na YouTube. Słuchajcie, to jest dobre. >śmiech<

Weronika
>śmiech<  Nie, ja nigdy nikomu nie mówię, co jest najlepsze. Ale wiesz, chcę tak po prostu pobudzać do zastanowienia się. Ja ogólnie mam jakąś taką swoją wewnętrzną misję takiego kształtowania, wykuwania swojego charakteru w tę stronę, żeby zawsze zachować się jak najlepiej i żeby z czasem móc jakby tylko lepiej się zachowywać, co oczywiście się nie udaje, no bo każdy ma jakieś tam swoje upadki moralne i inne. Ale po prostu ważne to dla mnie jest, żeby dokonywać mądrych, świadomych, dobrych wyborów – żeby mieć taki dobrze ukształtowany kręgosłup moralny.  To jest dla mnie bardzo ważne i myślę, że właśnie bez refleksji, to nie da się. Trzeba jakby mieć refleksje nad sobą żeby, móc dążyć do takich lepszych postaw.

Gocha
Właśnie ja mam tak, że bardzo mocno się analizuję, czyli tak sobie myślę: „Co teraz w tej mojej głowie się dzieje? Coś nie styka.” I zastanawiamy się, właściwie fascynuje mnie, że wiele ludzi nie ma w ogóle auto takiej..

Weronika
Autorefleksji..

Gocha
Tak, autorefleksji.

Weronika
A to jest takie potrzebne. To znaczy wiadomo, że można też z tym  przesadzić, jasne.

Gocha
Oczywiście, jak ze wszystkim.

Weronika
Jak ze wszystkim.  Ale, żeby zrozumieć reakcję swojego organizmu, swoje uczucia, to po prostu trzeba, moim zdaniem. Na przykład ja mam czasem tak, że siedzę i nagle czuję, że żołądek mi się ścisnął i zastanawiam się co się stało. Świadomie nie nie czuję, nie pamiętam, że coś się stało i tak zatrzymuje się na chwilę, myślę co się stało, na przykład przez ostatnią godzinę i tak: „ Aaa,  przeczytałam tamto, albo przypomniałam sobie o tamtym. OK, już pamiętam”.

Gocha
To już jest wyższy poziom autorefleksji.

Weronika
Naprawdę i w ogóle mój organizm jest taki, że bardzo reaguje na takie rzeczy. Mega jest wrażliwy. Jakiekolwiek stres, jakiekolwiek sytuację, to wszystko się odbija po prostu na moim organizmie. Szczególnie właśnie tak żołądkowo, ściska mi się wszystko;. Nie mogę nic zjeść, jak chociaż trochę się denerwuję.

Gocha
No ja właśnie tak mogłabym jeść cały czas…

Weronika
OK. Znaczy wiesz co, jak mam na przykład taki, nie wiem, stresujący okres pod tytułem „sesja” to tak, ale jest jakieś takie jedno wydarzenie, to ja po prostu jestem już zamrożona i chce mi się wymiotować. Więc bardzo mocno to koreluje z tym, co się dzieje we mnie psychicznie i emocjonalnie, i faktycznie wtedy jakby znajduje przyczynę tego, co wydawało mi się że nie odcisnęło na mnie piękna, a odcisnęło jednak, bo mój organizm zareagował i mam takie : „OK Weronika, czy to jest naprawdę ważne? No nie, to jest coś małego. Ok to rozumiem, dlaczego teraz się tak poczułam i to za chwilę odejdzie”.

Gocha
Ktoś Cię tego nauczył, czy sama to ogarnęłaś?

Weronika
Nie, właśnie sama. Ale ja jestem jakimś bardzo wyjątkowym przypadkiem też pod tym względem. Moja przyjaciółka Hania Sywula, która zresztą też była gościem Twojego podcastu, ona cały czas nie może się nadziwić. Byłyśmy teraz 2 tygodnie na wyjeździe i ona cały czas chodzi, nie może się nadziwić, dlaczego jestem taka zdrowa psychicznie. Ona cały czas..

Gocha
Coś bierzesz! >śmiech<

Weronika
>śmiech< Cały czas mnie o to pyta, jak ja to robię? O co chodzi? Mam bardzo dużo znajomych, którzy chodzą na terapię i jak rozmawiamy z nimi, o tych ich sesjach terapeutycznych i o tym, jak ja sobie radzę z pewnymi rzeczami, to ja bardzo często, podświadomie, wykorzystuję techniki, które im są zalecane np. Na tej terapii. Na przykład musiałam zakończyć pewną relację i ja po prostu usiadłam i powiedziałam do tej osoby rzeczy, które potrzebowałam jeszcze żeby powiedzieć, aby dobrze zakończyć tę relację dla siebie. I opowiadam o tym mojej przyjaciółce, która chodzi na terapię i ona mówi, że to jest totalnie technika terapeutyczna, żeby komuś po prostu powiedzieć…

Gocha
Weronika, lecisz na jakichś life codach…>śmiech<

Weronika
Tak! >śmiech< Wiesz, wyobrazić sobie, że ktoś stoi przed tobą i mówisz do niego te rzeczy i wtedy to pomaga, tak jakbyś do niego naprawdę powiedziała. Ja to robię jakoś tak po prostu podświadomie, bo czuję czuję, że tego potrzebuję, więc to robię. 

Gocha
I tutaj to niejako, moim zdaniem, zahacza trochę o moją taką rozkminę, która dopadła mnie w zeszłym miesiącu, przy okazji moich urodzin. Bo zanim moje urodziny nastały i wiedziałam, że to są 23., to było na takiej zasadzie: „Kurde… mam już sporo lat”. Serio, do 25 już niedaleko, a 25 to już jest takie ćwierćwiecze. I tak zbliżały się te urodziny, ja sobie myślę: „Nie, 23… 21 są ekstra, to był najpiękniejszy rok życia ale 23…” I słuchaj, w dniu urodzin tak wstaję rano i myślę: „Ty, ty młoda jesteś, do trzydziestki daleko!” No i zacząłem się zastanawiać, na ile lat się czuję i zielonego pojęcia nie mam. Są obszary, w których mam takie 15 lat: High School Musical >śmiech Weroniki<, Smerfne hity” i te sprawy. A są takie, gdzie jestem w pracy wśród 35-latków i myślę, no to jest moje środowisko. Czy Ty jesteś w stanie określić, na ile lat się czujesz? No bo na przykład autorefleksja, którą masz nad sobą jest bardzo dojrzała. Tematy, które poruszasz na kanale są bardzo dojrzałe, a z drugiej strony wydajesz się osobą dość taką.. 

Weronika
Beztroską.. >śmiech<

Gocha
… więc ile byś sobie dała lat?

Weronika
Wiesz co, ja mam poczucie takiej 30 i dlatego ja się nie przejmuję tym, że jestem za stara jak mam kolejny rok urodzin, bo ja wciąż czuję się…

Gocha
Bo masz 21, wspomnisz moje 23! >śmiech<

Weronika
>śmiech<  Bo ja i tak czuję się na jakieś tam 30, więc kiedy ja mam 21 to nadal mam wrażenie że jestem i tak mega mega mega młoda. Jeszcze mam poczucie, że jestem starsza, więc wiesz…dziwne.

Gocha
A czy wychowywałaś się jak gdyby wśród osób starszych? Takich starszych, no wiesz, 3, 4 lata.

Weronika
Takich starszych do sześciu lat. Różnie, wiesz. Miałam zawsze i dużo rówieśników i jakby z wiekiem coraz więcej miałam starszych znajomych. Miałam też takich kumpli, którzy tam byli powiedzmy, no nie wiem 4 lata to było, w liceum, normalne, że miałam znajomych starszych 4 lata. Ale wydaje mi się, że w liceum to nie jest jakaś duża różnica .No a potem, jak wyjechałam na te studia i zaczęłam robić tego YouTube, to jakoś tak bardzo szybko wskoczyłam w towarzystwo 30-letnich facetów, czaisz. Bo jakby oni ogarniają…

Gocha
I nie uważasz, że oni są takie trochę 25 mentalnie?

Weronika
Zdecydowanie tak. >śmiech<

Gocha
Ok, czyli moja teoria ma pokrycie.

Weronika
Bo oni raczej dużo ogarniają ten świat, wiesz tak za kulisami, gdzieś tam żeby współpracować; coś tam nagrywać; środowisko operatorów, kamerzystów, dźwiękowców i ludzi ogarniający deale z YouTube.; jakieś tam spotkania biznesowe, no to raczej są tacy faceci którzy mają 30 lat w większości. Laski też, ale no decydowanie ten wiek i po prostu jakoś tak od razu w to wskoczyłam. Zawsze kiedy spotykam takich facetów, którzy mają 30 i 40 lat i przez pierwsze parę sekund, kiedy oni mnie widzą -bo ja zapominam o tym, że ja w zasadzie jestem taką nie jakąś super postawną,  raczej bardziej chyba trochę drobno dziewczyną – ja o tym zapominam. Ja zapominam o tym, że ja tak wyglądam dla nich. Dopiero jak zobaczyłam zdjęcie swojego spotkania autorskiego, to zobaczyłam takie prostu dziecko przyklejone do takiego mikrofonu. Po prostu takie małe łapki moje i ten mikrofon. Ja po prostu siedzę w tej katanie, w której tutaj jestem, bo ja generalnie jestem raczej minimalistyczna, jeżeli chodzi o ubiory i i po prostu zobaczyłam dopiero wtedy. Ja o tym zapominam. I kiedy spotykam takich 30-40 latków i zaczynam z nimi rozmawiać, jak..

Gocha
…z kumplami.

Weronika
Tak. I ja zaczynam z nimi rozmawiać, jak równy z równym, bo dla mnie to, że oni mają więcej lat, albo mają inną płeć… jesteśmy dwoma osobami, które się teraz spotykają; będziemy rozmawiać na jakiś temat. Whatever, nie? I jakby wiem, jak róże są te poziomy emocjonalne i poziomy dorastania na różnych sferach, że jakby nie da się przyrównać dwóch ludzi, tak naprawdę, że ok: Ty masz 15 lat, Ty masz 15 lat – to jesteście tacy sami. No totalnie nie, totalnie nie. Więc po prostu wchodzę w to. Czuję na początku cień tego podejścia do mnie z dystansem…

Gocha
Poczekaj, bo są jeszcze te różowe włosy, nie?

Weronika
Aaaa, no! Jeszcze kolczyk w nosie i te tatuaże, o tym to ja już w ogóle nie myślę.

Gocha
Masz tatuaż?

Weronika
No. Trzy, małe. Tutaj, tutaj i tutaj. To jest planeta, po prostu. Tutaj są wszyscy na tym tatuażu. Wiesz zrobiłam taki już więcej nie muszę, bo to już jest wszystko. 

Gocha
Dookoła jeszcze ludzie powinni stać..

Weronika
No, tak tak tak. >śmiech<  No więc ja totalnie, że na przykład powagi odejmują mi te włosy, bo to są po prostu moje włosy. Na takiej zasadzie. I ja widzę, że kiedy zaczynam tę rozmowę, zaczynam takie spotkanie, to jest tam takie pierwsze 3 minuty takiego właśnie, że ja widzę w ich oczach to, że oni mają do mnie inne podejście, że mają podejście niepoważne; nie do końca poważne. Gdybym ja miała 30 lat i była facetem, i przyszła w krawacie, to mieliby zupełnie inne do mnie nastawienie, niż gdy przechodzę tak, jak jestem. To jest naturalne, ale ja wykorzystuje te 3 minuty takiej konkretnej gadki i konkretnej postawy na to, żebyśmy później mogli przejść do tej rozmowy, jak równym z równym i raczej tak się dzieje. Nawet widzę taki mały błysk zaskoczenia w ich oczach, że jakby jestem bardzo konkretną osobą; przychodzimy tutaj do pracy i trzeba pewne rzeczy poustalać, że jakby mamy jakieś swoje zasady, mam swoje spojrzenie na pewne aspekty mojej pracy i że to jest konkretne, a nie rozmemłane i nie jestem po prostu jakąś gwiazdą Instagrama, która przychodzi w ogóle: „A nic nie wiem”. >śmiech< No totalnie nie.

Gocha
Ja myślę, nawet tacy właśnie faceci po 30 lubią, mimo wszystko, że jest ten element zaskoczenia, że jednak: „Ej, ona ogarnia”.  I wydaje się, nawet taki czasami dostaje feedback, że dla nich to jest fajne, że rozmawiają z taką powiedzmy, w cudzysłowie, gówniarą,  która okazuje się takim naprawdę równym człowiekiem. Coś w tym jest. 

Weronika
No to dobrze.

Gocha
Powiedz mi, który moment na YouTubie uważasz dla się za jakiś taki przełomowy? Kiedy poczułaś, że to co robisz idzie do szerszego grona, masz jakiś wpływ i nie jest to już tylko nagrywanie filmików na YouTube?

Weronika
Wiesz co, to były wakacje przed studiami, kiedy tak nagle zrobił mi się jeden viral za drugim i tam mi przyszło w jeden miesiąc ponad 100 000.

Gocha
Czy o ludziach, którzy mówią po angielsku?

Weronika
Tak, o tych ludziach i o okresie, oczywiście dziewczyna od okresu, to ja.

Gocha
„Tłumaczę facetom okres”.

Weronika
To właśnie te dwa virale tak poszły i wtedy bardzo dużo przybyło mi tych widzów, nagle i ten licznik po prostu, wiesz, leciał, leciał, leciał, leciał i się nie zatrzymywał. Ja byłam przerażona. Moją reakcją było przerażenie, dlatego że w ogóle to, co ja się dowiedziałam o sobie na YouTubie, to jest to, że ja nie jestem człowiekiem, któremu zależy na tym, żeby stawać się coraz bardziej popularnym. Jakby to jest taki aspekty pracy, który ja po prostu przełykam, jako to że super, że mogę rozprzestrzeniać fajne idee,. No więc jakby muszę być rozpoznawalna, żeby tak było. Ok, tak musi być, ale ja samej w sobie rozpoznawalności i popularności nie jestem fanem dla siebie. No więc ja byłam wtedy przerażona i wtedy moje patrzenie się bardzo zmieniło i też wiesz, ludzie bardzo często piszą: „Boże czemu te filmiki już nie są takie śmieszne, jak kiedyś, tylko takie w ogóle poważne?”

Gocha
Bo się też zmieniasz…

Weronika
Tak! Ja się mega rozwijam, jestem w porównaniu do osoby, którą ja byłam przed tymi studiami, na przykład 2 lata temu…. ja wiem, że ja byłam po prostu znacznie głupsza.

Gocha
… i tutaj takie krótkie wtrącenie, ja naprawdę polecam pójść na studia. Nie byłam fanką pójścia na studia żeby tylko pójść…

Weronika
Ja też!

Gocha
Mama powiedziała: „Weź kierunek, który po prostu będzie Cię interesował” i studia, kurczę, rozwijają! Ja porównując siebie też przed studiami, to jest takie : „Jezu, ile one mi dały!” 

Weronika
Ja nie chciałam w ogóle iść na te studia. Powiedziałam sobie, że do pierwszej sesji zobaczymy. Ale do czasu pierwszej sesji ja już byłam zakochana w tych studiach, w tych ludziach, w tym co tam słyszę, po prostu o czym tam rozmawiam z ludźmi i ja kocham moje studia. Już nie mogę się doczekać tego pierwszego października.

Gocha
To będzie trzeci rok?

Weronika
Tak. Naprawdę byłam, po prostu głupszą osobą i tyle. Więc wiadomo, że to też wpływa na mój content i dwa, zrozumiałam tę odpowiedzialność. Jeżeli mam do wyboru nagrywać coś głupiego, że więcej osób to obejrzy, to wolę nagrać coś trochę bardziej mądrego, coś co będzie miało faktycznie bardziej wyraźną jakąś ideę w sobie a mniej osób to obejrzy. Naprawdę wolę, jakby nie mam żadnego ciśnienia na view’sy.

Gocha
Bardzo, bardzo leży mi Twoja odpowiedź. Zgadzam się z tym, bo każdy z nas mógłby w sumie zrobić coś głupiego, żeby wrzucić do sieci, żeby się obejrzało. Myślę, że nie jest łatwo zrobić viral, ale można coś wymyślić jeszcze. Ale dać coś od siebie, żeby to naprawdę komuś się przydało, to jest najfajniejsze uczucie, jakie może być. No też tak uważam, chociaż jak rozmawiałam z moimi znajomymi, że będę z tobą rozmawiać, to wiele osób mówiło: „ A czekaj, a to nie jest ta dziewczyna co była u Ellen?” >śmiech<

Weronika
Aaa to zawsze. To jest takie śmieszne…

Gocha
No więc, jak było u Ellen? Powiedz mi.

Weronika
To jest takie śmieszne, bo wtedy kiedy mnie tam pokazali w tym programie, to ja miałam tam, nie wiem ze 2 000 subów może, nie więcej. To mnie nie wybiło w ogóle. Nikt dalej, oprócz moich znajomych, o tym nie wiedział. Dopiero później, kiedy mój kanał się rozrósł przez tamte virale o okresie i o właśnie tym języku angielskim, to dopiero wtedy ludzie trafili na ten film nagrany parę miesięcy wcześniej na temat Eleny. A później, jak już biedny Łukasz się nie dostał, no to wtedy…

Gocha
Zapraszali Cię do „Dzień dobry”?

Weronika
Nie zapraszali do „Dzień dobry”, ale rozmawiali o mnie i pokazywali mnie.

Gocha
Serio?!

Weronika
W kontekście, że Łukasz się nie dostało i jakby właśnie dla mnie to jest taki przykr bardzo aspekty mediów. To znaczy, kiedy komuś się coś udało, to nie będziemy tego celebrować w żaden sposób i nikogo to nie interesuje, wieść się nie niesie. A jak chcemy kogoś objechać, że coś mu się noga powinęła, to nagle tamten przykład, że komuś coś wcześniej, no to jakoś nagle pasuje tutaj.

Gocha
Myślisz, że to jest domena nas, Polaków?

Weronika
Nie wiem, ja znam dobrze tylko Polaków, więc trudno, nie mam odwołania.

Gocha
A propos Polaków, ostatnia też rozkmina. Ja doszłam do wniosku, że kocham Polaków, bo każdy Polak mówi…, przepraszam nie generalizujmy. Bardzo wielu Polaków, z którymi rozmawiam mówi: „Polacy są do niczego.  Nienawidzę Polaków”. I doszłam do wniosku…

Weronika
Mam przygotowany, będę nagrywać film na ten temat!

Gocha
A widzisz, bo my tak uważamy, że się nawzajem nienawidzimy, bo jesteśmy tacy źli. Ale w sumie to Ty jesteś Polką, ja jestem Polką i dookoła też są Polacy, więc jak możemy mówi, że ich nienawidzimy? Ja właśnie lubię to, że my się trochę dołujemy. 

Weronika
To znaczy wiesz, ja uważam, że jeżeli ktoś tak podkreśla, a bardzo często spotykam takich ludzi –  Polaków, którzy mówią mi, że nienawidzą Polaków i Polski – uważam, że ktoś ma własny problem tożsamościowy. 

Gocha
Bo ja, na przykład nie uważam się za patriotkę. No ale kurczę, Polacy są fajni. 

Weronika
Tak, ale właśnie wyjście mojego nowego filmu, jakby wyjściowa anegdota będzie taka, że byłam teraz w Grecji i oczywiście mój współlokator cały czas narzekał tylko na Polaków. Kolejna osoba, która ma problemy tożsamościowe – pozdrawiam. I rozmawialiśmy z barmanem. Moi znajomi zaczęli coś tam mówić o Polakach i wtedy ten barman, Grek, powiedział do nas: „I know, Polish people, don’t like Polish people”. I jakby to mnie tak uderzyło. Ja widziałam, że my nawzajem siebie zwykle nie lubimy, ale to że on o tym wie, to mnie już uderzyło. Bo dopóki to jest takie we własnym sosie – pół biedy. Ale jeżeli obrazem, jaki my pokazujemy na swój temat innym ludziom, z innych państw jest to, że my nawet nawzajem się nie lubimy… 

Gocha
Nie jest przypadkowe powiedzenie, że najgorsze, co może być za granicą, to spotkać drugiego Polaka, prawda? Coś w tym jest. To taka moja ostatnia rozkmina.

Weronika
>śmiech<  Ale właśnie wiesz, to działa na różnych polach. To jest tak, że często ludzie z Kępna będą narzekać na ludzi z Kępna..

Gocha
Ja z Gryfowa, będę narzekała na ludzi z Gryfowa… >śmiech<

Weronika
Tak, dokładnie. No tak po prostu jest. Ale uważam, że to są po prostu problemy tożsamościowe, że jakby je jestem 100%, po prostu złożona z Polski. Ja się urodziłam w Polsce, wychowałam się w Polsce, język polski mnie ukształtował, nic innego w mojej rodzinie nie ma, żadnych obcokrajowców, nie ma żadnej obcej krwi. Prawda jest taka, że większość osób w Polsce to właśnie tacy ludzie. No nie jesteśmy jacyś egzotyczni.  Jakby oglądanie polskiej telewizji mnie ukształtowało, czytanie polskich gazet, czytanie polskich książek…

Gocha
Ale kreskówki zagraniczne?

Weronika
No tak.. >śmiech<

Gocha
Jaka była twoja ulubiona? Jaka bajka Cię ukształtowała kształtowała, kreskówka?|

Weronika
Kurczę, trudno. Bo ja oglądam wszystko. Miałam telewizor w pokoju i zawsze, jak byłam dzieckiem, moi rodzice też są uzależnieni od oglądania telewizji, więc ja oglądałam praktycznie wszystko. Ale wydaje mi się, że tak X-meni. „X-men ewolucja”, taka jakby druga wersja, bo byli tacy starzy z lat 90. animowani i byli tacy, gdzie oni byli wszyscy jako nastolatkowie w szkole i zdecydowanie tak. W ogóle Profesor X, to zawsze był  mój największy crush. 

Gocha
Widzisz, no to ja w te bajki się nie zagłębiałam. 

Weronika
Wiesz, taki potężny umysł i to było najlepsze.

Gocha
Jak się nazywa ten pociąg do ludzi inteligentnych?

Weronika
A nie wiem, zdrowy rozsądek? 

Gocha
>śmiech< Jakie to było dobre! Zastanawia mnie, czy oglądałaś na przykład „Odlotowe agentki”?

Weronika
Jak najbardziej, tak. To też było w TOP.

Gocha
Którą byłaś? Obstawiam, że Sam.

Weronika
Chciałam być sam, ale mój problem, jako dziecko polegał na tym, że ja byłam bardzo cicha, bardzo cicha i taka ustępliwa. To znaczy, jeżeli ktoś chciał coś bardzo, to ja pozwalałam mu to dostać, bo nigdy nie ujmowało mi to. Byłam mega cicha. Na przykład, dziewczyn w zabawie zawsze było więcej niż 3, do tego jeszcze nie miałam dobrego refleksu nigdy i nadal nie mam dobrego refleksu, więc na przykład, jeżeli w zabawie było 4  to wszystkie trzy zdążyły najszybciej zaklepać agentki a ja dostawałam Mandy – niemiłą przyjaciółkę. 

Gocha
Byłaś Mandy?! W ogóle to do Ciebie nie pasuje, już szybciej Jerry…

Weronika
Właśnie, słuchaj dalej, to nie koniec. Bo jakby Mandy byłam, bo nikt nie chciał być Mandy. A jak było pięć, to wtedy nagle Mady też w sumie była pożądana, bo była w ogóle postacią kobiecą i wtedy mi został Jerry. Stary facet.

Gocha
Ok, ale Jerry był spoko. 

Weronika
On był spoko i też był moim crushem, ale był starym facetam i mi po prostu pozostawała taka rola, bo nie miałam refleksu i nie miałam takiej siły przebicia. Ja w ogóle nie mam sobie rywalizacji, w sensie jakby nie wiem, to jest po prostu u mnie w mózgu wyłączone. Nie mam tego po prostu. Dla mnie każda żywa rywalizacja to jest po prostu bieg po złote gacie. Mam takie wrażenie, że po co mi to.

Gocha
Ostatnio nagrywałam podcast, z kolegą z Zagłębia Sosnowskiego, a może Dąbrowskiego nie wiem, i teraz hitem u nich są majtki z Sosnowca. Więc może ta rywalizacja już nie będzie po złote gacie, tylko majtki z Sosnowca. 

Weronika
Może być.  Dlatego absolutnie nie było takiej najmniejszej szansy, żebym została sportowcem. Nie tylko dlatego, że po prostu nie jestem tak sprawna, absolutnie nie jestem, a moja mama uczy wf-u, ale dlatego, że ja po prostu w większości rywalizacji nie widzę żadnego sensu. Widzę sens we wspólnej radości i we wspólnym dogadywaniu się. Nie widzę sensu w rywalizacji, po prostu. 

Gocha
Wyobraziłam sobie teraz taką tęczę nad Tobą. To takie piękne. 

Weronika
>śmiech<  Naprawdę, jak ktoś na uczelni nie chce komuś wysłać notatek, żeby ktoś nie miał lepszej oceny, to jest dla mnie śmieszne. To już nawet nie jest to walka o złote gacie, to jest po prostu beka wielka dla mnie. No, po prostu nie. Nie mam tego. Wiem, że są tacy twórcy na YouTubie, których właśnie rywalizacja napędza; obserwowanie tych statystyk; komu przebyło w tym miesiącu; że mój kanał jest dobry, bo mi przybyło jeszcze więcej; szukam następnych pomysłów, co mogę żeby ten kanał urósł jeszcze bardziej. Jak najbardziej, ich to prowadzi do sukcesu, jakby rozwija ich karierę. Moje rozumienie sukcesu jest trochę inne, w ogóle ludzie cały czas mnie pytają, bardzo często dostaje prośbę o to : „- Dobra, to przyjdziesz do nas, zrobisz takie spotkanie u nas w szkole, albo zrobimy z Tobą wywiad i ja pytam: – OK, w jakiej tematyce, o co chodzi? – No przyjdziesz i opowiesz o swoich sukcesach”. To jest takie straszne. Ja w ogóle znielubiłam słowo „sukces” przez przez YouTuberem i przez swoją karierę, przyznaję się. Dlatego, że ja nie postrzegam swojego życia w tych paru momentach, które inni postrzegają jako sukcesy. Ja się cieszę, ale większą zwracam uwagę też na ten proces, który mnie do tego doprowadził, bo ja znam ten cały proces więc mam inną perspektywę i do tego wszystkiego naprawdę się cieszę z takich mega małych rzeczy:  ze spotkań z ludźmi; ze studiowania codziennie; i z dobrego jedzenia i jakby to są rzeczy które dają mi największą radość, a tamte wielkie sukcesy, które inni postrzegają – w sumie kojarzę bardziej z okresem stresu, niż z jakimś triumfowaniem.  Więc mam takie trochę niesztampowe postrzeganie sukcesu no i też to postrzeganie kieruje moją karierą, że właśnie nie będę biegła po złote gacie, jakby chill.

Gocha
No utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że dobrze tego suba Ci dałam jakiś czas temu >śmiech< Ale zahaczyłaś jeszcze o jeden wątek bardzo bliski memu sercu i żołądkowim czyli dobre jedzenie.  Co lubisz jeść?

Weronika
Kurczę, wiesz co, ja w ogóle mam takie fazy i mam takie coś od dziecka. Na przykład moi rodzice mi opowiadali, że jak byłam dzieckiem, to np raz miałam fazę tylko na salami i jadłam wszystko z salami. 

Gocha
To nie typowe trochę na dziecko – salami, nie?

Weronika
Mój tata był zawsze dumny, że kocham golonkę. >śmiech< Ale staje się to z wiekiem dość problematyczne, no bo chyba bym chciała zostać wegetarianinem, ale no kocham to mięso..

Gocha
Hania, już widzę, że Cię wystarczająco dobrze karmi.  

Weronika
Też, też, ale wiesz co, jakby właśnie spotykam coraz więcej ludzi w moim życiu, których podziwiam po prostu i jakoś oni są zawsze, okazuje się, że oni nie jedzą mięsa. Więc no, ale trudne to jest dla mnie, bo ja kocham naprawdę jeść mięso. Więc miałam na przykład taką fazę, jako dziecko, że cały czas jadłam tylko salami.  Potem miałam, np fazę, że jadłam tylko szynkę konserwową. I na przykład, teraz mam czasem takie fazy, że jem tylko hummus i awokado. Za chwilę mam taką fazę, że jem tylko kabanosy. Za chwilę mam fazę, że piję tylko sok jabłkowy. Mamy jakieś takie dziwne fazy na produkty spożywcze naprawdę, że już po prostu chodzę do Biedronki i difoltowo kupuje tylko tą jedną rzecz. I cały czas tylko to wpieprzam i nie interesuje mnie, czy to śniadanie, obiad, czy kolacja.

Gocha
Czy trafiła Ci się już faza na masło orzechowe?

Weronika
Wiesz co, taka mega faza nie. O Jezu, teraz mam taką fazę na sushi. Ostatnio 4 dni z rzędu jadłam sushi, ale to jest opcja dla YouTuberów, bo trudno żeby ktoś codziennie mógł sobie kupować sushi. >śmiech<

Gocha
Chyba, że samemu robić sushi. Też można. Ja sobie kiedyś zrobiłam sushi z kaszy.

Weronika
O! Wow.

Gocha
W formie, to nie miało nic wspólnego z sushi. Po prostu kasza zawinięta w nori..

Weronika
Rozumiem, było takie inspirowane Tobą i kulturą polską.

Gocha
Jak to się tak nazywa ładnie….kuchnia fusion! >śmiech<

Weronika
Dokładnie, pięknie.

Gocha
Słuchaj, to ja mam nadzieję, że złapiesz fazę na masło orzechowe, bo ja dzisiaj go dla Ciebie nie mam. Bo ja ogólnie robię najlepsze masło na świecie, ale mój Thermomix odmówił posłuszeństwa i ja Ci to masło dotransportuję.

Weronika
Naprawdę?

Gocha
Tak! I będziesz mieć fazę.

Weronika
Jezu, jak super, ja mega lubię masło orzechowe. Bardzo dziękuję.

Gocha
Także będzie okazja, aby się znowu spotkać i ja Ci bardzo dziękuję za to spotkanie. Tak jak mówię, danie Ci suba było bardzo dobrą decyzją i polecam aby inni też to zrobili!

Weronika
>śmiech<

Jeśli ta transkrypcja była dla Ciebie przydatna, proszę napisz mi w komentarzu tutaj, na YouTube lub na Instagramie, żebym wiedziała, że te długie godziny przed komputerem nie poszły na marne.
Przy okazji, jeżeli chciałbyś przeczytać pozostałe odcinki, daj znać! Postaram się zrobić, co w mojej mocy 🙂

 

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Gocha, dzięki za transkrypcje! Podziwiam, ile pracy w nią włożyłaś, ale zdecydowanie nie poszło to na marne <3 Świetna rozmowa, bardzo fajnie się ją czytało 🙂

    Mam tylko małą uwagę: jeśli w trakcie rozmowy ktoś coś pokazuje, robi minę, czy tak jak tutaj, Weronika pokazywała mimikę przy miganiu, warto dodać w której minucie filmu to jest, aby można było przeskoczyć do tego z tekstu i zobaczyć, o co dokładnie chodzi 🙂

    Chętnie przeczytam inne transkrypcje, gdyby takie udało ci się opracować 🙂

    1. Hej Marta!
      Bardzo Ci dziękuję za komentarz i uwagę! Zdecydowanie nie pomyślałam, a należało. Naniosę poprawki 🙂 Postaram się w miarę możliwości opracować pozostałe odcinki i jeśli byś chciała, to mogę się odezwać i dać znać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *