[133.] Rafał Masny – Abstrachując o jedzeniu cz. 2.

Wiecie dlaczego nie warto iść na urlop? Bo prędzej czy później się skończy, a powrót do rzeczywistości zdecydowanie nie należy do łatwych. Na szczęście życie to nie sport i korzystanie z dopingu nie jest zabronione. Dlatego też śmiało sięgam po naturalne dopalacze, które rekompensują mi powrót do pracy. Są to m.in. kolorowe lunch boxy, słodkie przekąski i dobre wspomnienia.
Z całą pewnością należy do nich wywiad, który przeprowadziłam z Rafałem Masnym. Jego pierwszą odsłonę zamieściłam tydzień temu i możecie ją znaleźć tutaj. Dzisiaj mam dla Was drugą część, która przynosi jeszcze ciekawsze fakty z kulinarnego (i zawodowego) życia, współtwórcy kanału AbstarchujeTV.

Zaglądam do znanych talerzy – Rafał Masny “AbstrachujeTV” cz.2.


Czy masz swoje ulubione naczynie, które specjalnie umyjesz, żeby tylko móc z niego zjeść?
Kubek z łosiem, który dostałem od Mamy. W ogóle to mam tak, że nie mogę pić kawy w kubku do herbaty. To jest duża zbrodnia, ale zwracam też uwagę na kształt filiżanki, z której piję. Nie przepadam za prostymi, wolę takie pękate. Dlatego jestem w stanie specjalnie umyć kubek, jeżeli nie ma pękatego, a widzę, że jest gdzieś w zasięgu wzroku.

Zazwyczaj pijesz kawę czy herbatę?
Raczej herbatę, bo jeśli często pije się kawę, to przestaje działać. Cenię sobie to, że kawa mnie pobudza, więc wybieram ją bardzo rzadko, żeby działała.
Słodzisz?
Nie, ja jestem całe życie na diecie.
Z wyboru, czy musisz?
Z wyboru. Nie jestem na diecie po to, żeby schudnąć – powiedzmy, że trzymam jakiś swój kształt. Jednak w ciągu tygodnia mogę nie jeść słodyczy, natomiast w weekend daję sobie nagrodę. Nie oznacza to jednak, że rzucam się wtedy na wszystko.

Co najbardziej lubisz ze słodyczy?
Lubię czekoladę w połączeniu z owocami – taka ciemna i rozpuszczona z bananem lub lodami, wow! Uwielbiam przełamywać słodycz czekolady lub piernika jakimś owocem,  nawet tą rodzynką. To już jest jakaś delikatna kwaśność.
A sernik wolisz z rodzynkami, czy bez?
Z rodzynkami. Tak i lody bakaliowe też są bardzo dobre. A jakie lody? Śliwka w czekoladzie.
Nie standardowa wanilia lub śmietanka?
Śmietanka? Błagam Cię! (śmiech) Z takich bardziej standardowych to raczej bakaliowe.

Masz ulubioną kuchnię?
Chyba tajską.
Możesz polecić jakieś knajpki w Warszawie?
Thai Thai na placu Teatralnym i niedługo, być może kiedy ukaże się ten wywiad,  Om Nom Nom będzie już restauracją tajską.
Właśnie, bo dotychczas mieliście takie „kreatywne” sushi. Pamiętam, jak zobaczyłam pozycję rollsa z karkówką, pomyślałam: too much.
To był bardzo ciekawy eksperymentalny koncept. Okazało się, że nie osiadł w Warszawie tak dobrze, jak myśleliśmy. Dlatego też, teraz zmieniamy linię i będziemy robić coś bardziej standardowego. Faktycznie, chcąc wyjść z sushi do ludzi, którym normalnie sushi nie smakuje, okazało się, że otrzymaliśmy efekt odwrotny. Zamknęliśmy się na jeszcze mniejszą grupę, niż fani sushi – na specyficznych konsumentów wewnątrz tej grupy, którzy jak się okazało nie byli w stanie opłacić tego okropnie wysokiego czynszu.
Krucza?
Róg Kruczej i Żurawiej.

Niedaleko, po sąsiedzku serwują najlepszego sojowego schabowego . Byłeś w Lokal Vegan Bistro?
Nie, ale ostatni z takich rzeczy wegetariańskich, jadłem jackfruit, który ma udawać szarpaną wołowinę.
I jak wrażenia?
Tak serio, to uważam, że nie powinni mówić, że to jest owoc, który udaje szarpana wołowinę . Jest to po prostu owoc, który ma bardzo ciekawy smak. Nie łapię po co takie bardzo mięsne ambicje.
Chwyt marketingowy?
Jasne, że tak.

Co sam najchętniej gotujesz?
Umiem zrobić tort Szwarcwaldzki i to całkiem dobry. W liceum jak nie miałem pomysłu, co komuś kupić na urodziny, to przygotowywałem tort.
To nie jest taka prosta sprawa.
No nie jest. Trzeba zrobić biszkopt czekoladowy, przełożyć go kremem, dodać do tego jakąś dobrą konfiturę, nasączyć biszkopt..
To następnym razem, Ty robisz deser.
Bardzo chętnie! Umiem też przyrządzić kurczaka w słodko-sojowym sosie; łososia w teriyaki oraz  parę razy gotowałem też curry, chociaż nie jestem w tym mistrzem. Robię świetne guacamole i chyba to wszystko.

A lubisz zielone koktajle? Jakaś sprawdzona kombinacja?
Tak. Uwaga, zdradzam mieszankę: szpinak, mleko kokosowe i zielone winogrona. Z tego można wyciągnąć coś naprawdę mega!

Jaki byłby Twój przepis na pizzę doskonałą?
Na pewno miałaby serowe rogi i ponieważ jestem wielkim tradycjonalistą, wybrałbym hawajską.
Wcale nie takim tradycjonalistą, bo wiele osób uważa połączenie mięsa i owoców, za coś dziwnego i niesmacznego. Z drugiej strony, idą do restauracji i zamawiają stek oraz sok pomarańczowy. Tym samym łączą owoce z mięsem.
Oczywiście, że to jest normalne. Wiesz, kiedyś kobiety nie mogły nosić spodni, tak jeszcze przez jakiś czas ananas będzie nienormalny na pizzy.
I to jest piękna metafora na koniec.

Czekaj, teraz ja mam pytanie. Twoim zdaniem devolay jest lepszy z masłem czy z serem?
Wiesz co, devolay jest z masłem a z serem jest kotlet szwajcarski.
Bardzo dziękuję, bo będę już wiedział na zawsze. 
(śmiech) To ja Ci serdecznie dziękuję za rozmowę i zmacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *